Koniec lekcji, i to piątek. Wreszcie. Jeszcze pięć minut angielskiego, i będę mogła wyjść z tej głupiej klasy, od tych głupich, fałszywych osób. Przez te kilka dni bardzo zaprzyjaźniłam się z Gabrysią. Tom zachorował, więc została mi tylko ona. Dziś po lekcjach ja i Gaba mamy się spotkać z Mickym. Wciąż nie uważam tego za dobry pomysł. Gadałam o tym z Mickym, powiedział że chce ją spotkać, ale nie chce by ona próbowała go ,,leczyć". Ona powiedziała że i tak zrobi swoje. No ale... On mi nic nie zrobi, bo jestem w jego ,,paczce", a ją najwyżej zabije jak będzie zbyt nachalna. NIE ŻEBYM SIĘ NIĄ NIE MARTWIŁA, ale Micky robi więcej dla mnie niż ona... Dobra, nic nie mówiłam, o niczym nie myślałam.
-Jak wiecie Julia i Marysia wyjechały na wymianę między krajową, i jutro do klasy dołączą dwie nowe uczennice. Będą w naszej szkole przez Miesiąc. Obie pochodzą z Anglii Więc nie mówią po polsku. Bądźcie dla nich mili. Pamiętajcie, jeśli oni będą dobrze sie tu czuli, dobra opinia pójdzie w świat. Zrozumiano? -Zakończyła monolog swoim skrzeczącym głosem pani Durex. Boże, jak mnie zawsze śmieszy jej nazwisko.
Wszyscy zgodnie pokiwali głowami i usłyszeliśmy dzwonek. Wrzuciłam wszystkie książki do torby, po czym wyszłam z klasy. Wszystko robiłam bardzo szybko, gdyż byłam trochę zdenerwowana tym spotkaniem. Chociaż nie. Trochę to za mało powiedziane. Byłam bardzo zdenerwowana. Owszem, Gabrysia jest przekonująca ale jego nie przekona. Boje się że zdenerwuje Mickiego, a on wtedy zrobi coś głupiego. Podeszłam do swojej szafki, wpisałam kod i włożyłam niepotrzebne książki. Poprawiłam w lusterku włosy, kiedy pojawiła się w nim druga twarz, należąca do źródła moich problemów.
-Heeeey Kate! Czemu mnie unikasz? Idziemy teraz do Tego Dilera tak? Mariusza czy jak mu tam.
-Masz rację! Mów trochę głośniej, bo w szatniach chyba jeszcze nie słyszeli. To jest Micky, i tak, idziemy do niego. Jesteś gotowa?
Pokiwała głową więc poszłyśmy w stronę wyjścia ze szkoły. Umówiłam się z nim przy nieczynnej siłowni, do której nie wiem jak on zdobył klucze. Droga jest tam dość długa, a że nie mam co robić to się przejdziemy. Będę miała czas żeby porozmyślać, powspominać.
,,-Lou czy ty uważasz ze ten Bal to dobry pomysł? Przeciez tam będą tylko ludzie z twojej szkoły, ni znam nikogo oprócz ciebie jestem młodsza i w ogóle. Nie pasuje tam.
-Kate! Wiesz że idziesz ze mną dlatego że cię lubię. Tak właśnie dlatego. Wcale nie dla tego że nikt inny mnie nie chce. Nawet sobie nie myśl!-Zakończył z uśmieszkiem.
-Ejj! To rani.
-Naprawdę chcę żebyś poszła ze mną na ten Bal. Patrz jak idealnie do siebie pasujemy!
-No może i tak, ale..
-Nie ma żadnego ale! Chodź!
Złapał mnie za rękę i pociągną w stronę zatłoczonej sali pełnej zakochanych par. My tam nie pasujemy. Jesteśmy przyjaciółmi. Louis wskazał ręką na wolny stolik w rogu sali przy którym usiedliśmy.
-Zawsze chciałem być piosenkarzem.
-Ale wiesz, jeśli jesteś piosenkarzem- jesteś sławny. Jesteś sławny- śledzi cie dużo ludzi. Śledzi cie dużo ludzi- nie masz prywatności. Nie masz prywatności- ze wszystkiego są plotki. I tak dalej i tak dalej.
-Wiem, ale... to jest coś. Pokazujesz talent światu, ludzie cie kochają, pieniądze.
-A ty masz talent? Nigdy nie słyszałam jak śpiewasz.
-To dziś będziesz miała szansę.
-Huh?
-Idziemy tańczyć?
-Dobra
Złapał mnie za rękę i pociągnął na środek parkietu. Leciała dość szybka piosenka. Lou co chwilę stawał mi na stopach. Co jak co, ale tancerz o z niego marny. Bardzo. Wtedy na środku sceny staną jakiś chłopak. Mrugnął w naszą stronę. Popatrzyłam zdezorientowana na Louisa który puścił moje dłonie, uśmiechnął się i zostawił mnie samą na parkiecie. Co się właśnie stało? Nie wiedziałam co zrobić więc wróciłam do naszego stolika. Siedziałam sama czekałam aż wróci.
-Hey! Jak się bawicie? Teraz przed nami wystąpi nasz artysta! Wszystkie pary prosimy na parkiet- Wykrzyknął ten sam koleś, który mrugał do Lou. Zaczęła grać muzyka, po czym na scenę wyszedł Louis. Boże! On będzie śpiewał!
''
Nawet nie zauważyłam, że jesteśmy już prawie na miejscu.Skręciłyśmy w boczną uliczkę, i już z tamtąd było widać Mickiego, Stojącego przy wejściu do siłowni. Podeszłyśmy do niego powoli. Dopiero teraz zauważyłam jak Bardzo Gabi w krótkiej różowej sukience w kwiatki tu nie pasuje. Ale już trudno
-Cześć Kochanie!- Krzykną w moją stronę Micky po czym mnie uścisnął. -A ty musisz być Gabrysia tak?- Ucałował ją w dłoń. Och jaki dżentelmen. ,,Koleś ogarnij się ona wie kim jesteś" podpowiedziało sumienie.
-Miło poznać.- Odpowiedziała słodko.
-Hey Katy chcesz trochę?- Wyciągną w moją stronę paczuszkę z białym proszkiem.
-Czemu nie.- Już miałam wyciągnąć rękę, kiedy usłyszałam głośne chrząknięcie Gabrysi. No tak! Zapomniałam o niej. Nie mam pojęcia jak ale zapomniałam.
-Ja też tu jestem!
Potem stało się coś dziwnego. Gabrysia podeszła do Mickieo, wyciągnęła mu z ręki saszetkę, nasypała dość sporą ilość proszku na rękę, po czym wciągnęła wszystko za jednym razem.
-Co ty do chuja robisz! Przecież miałaś nas od tego chronić tak?
-Hahaha. Serio jesteś taka naiwna? Byłam śledzona przez policję dla tego nie brałam. On -Wskazała na chłopaka - Był idealną drogą do zdobycia towaru a ty tylko mi w tym pomogłaś.
W pewnym momencie Micky szybko złapał mnie za rękę i zaczął biec. Nie mogłam za nim zdążyć dlatego wziął mnie na ręce. Już po chwili byliśmy schowani kilkanaście metrów dalej w krzakach.
-Co do..- Zakrył mi usta dłonią.
Sekundę później nadjechały 4 radiowozy, Wybiegło z nich 3 policjantów którzy złapali Gabrysie pod ręce i wepchnęli do jednego z nic. Dwóch policjantów weszło do opuszczonej Siłowni. Mickey mocniej przycisnął mnie do ziemi, aby przypadkiem nas nie zauważyli.
-Wyjaśnię ci jak odjadą- szepnął.
Nie! Ja wcale nie bałam się żę policja przyjedzie, i zgarną Gabrysię! Co do Cholery! Skąd on wiedział że policja przyjedzie. To za dużo na mnie. Zaczęło mi się robić ciemno przed oczami. O nie.
Otworzyłam oczy po czym od razu je zamknęłam. Poczułam że leżę na piasku, więc to musiało być słońce. Serio? Jak człowiek mdleje to się go zanosi do domu, kładzie na łóżku.Ale to ja. Ja nie zasługuje na łóżko. Przecież piaskownica lepsza. Podniosłam się do pozycji siedzącej i zobaczyłam Mickiego śpiącego na ławce obok. Plasnęłam go z całej siły w twarz żeby się obudził.
-Ała. Już ci wszystko tłumaczą. Wiem że to głupie ale.. Ja znam Gabrysię. Jakieś 2 lata temu kupowałem od nie j towar. Potem ona wszystko spieprzyła, wydała mnie policji. Mi się jakoś udało. Więc kiedy dowiedziałem się że się znacie, byłaś jedyną nadzieją na odpłacenie się na niej. Przepraszam że ni nie mówiłem ale nie zgodziła byś się mi pomóc. Więc dałem Znak policji że ona handluje i.. No i wiesz co się dalej działo. Ona chciała cie wykorzystać.
-A to suka! Znowu fałszywi ludzie jak ja mam sobie radzić w życiu. Spotykam samych złych ludzi. Chociaż tobie mogę ufać. Mam tylko Ciebie Toma i Jacooba.- Powiedziałam i mocno się do niego przytuliłam. Mogę mu ufać.
*Następnego dnia*
Lekcja angielskiego zaczyna się za 2 minuty. Za 2 minuty spotkam te 2 osoby. Jakoś mi się nie widzi. Nie miałam co robić więc weszłam do sali i zajęłam swoje ulubione miejsce pod oknem. Dzwonek. Uczniowie wchodzą, zajmują miejsca. Ja siedzę sama. Jestem już zmęczona tym dniem. Kładę głowę na ławce. Wchodzi nauczyciel więc wszyscy się witamy.
-Więc poznajcie nasze dwie nowe koleżanki. Wejdźcie dziewczynki.
Słychać kroki dwóch osób.
-Przedstawcie się. Lottie ty pierwsza.
Lottie, Lottie, Lottie. Znałam jakąś Lottie. Podnoszę głowę i widzę dziewczynę. O nie. Nie, Nie Nie. Tylko Nie Ona
-Hej! Nazywam się Lottie Tomlinson!
I wtedy rozległ się pisk.
Wiedziałam...
----------------------------------------------------Yayyy! To już 2 rozdział w tym tygodniu. Jest dłuższy niż wszystkie dotychczas i dość dużo sę dzieje. Mówiłam że dojdzie ktoś znajomy. Dziękuję za wszystkie wyświetlenia, Za to że z powrotem zaczęliście komentować. Dziękuję WERONICE za pomysł ze wspomnieniem ;) Zasady nie zmieniam
3 komentarze- Kolejny rozdział :)
Nasz Hazza ma dziś urodziny! Sto lat sto lat!

Cudowny *-*
OdpowiedzUsuńDziękuję =)
Usuńświetny rozdział :)
OdpowiedzUsuńPodoba mi się twój styl pisania. To jak wprowadzasz charakter humorystyczny do treści opowiadania oraz jak wykorzystujesz wspomnienia głównej bohaterki z czasów "dzieciństwa"? Mogę tak to nazwać chyba, nie?. Już to mówiłam, ale chyba się nie obrazisz jak powtórzę jeszcze raz :p Blog jest naprawdę genialny. Mam nadzieję, że szybko napiszesz kolejny rozdział i że będzie równie ciekawy jak poprzednie i ten. Fajnie jest też widzieć, że jako autorka opowiadania, nie zbywasz czytelników i odpisujesz na komentarze, to miło z twojej strony, bo oznacza to, że masz do nich szacunek i że cieszysz się z ich komentarzy i poświęconego czasu. Cenie to u autorów opowiadań. Co do samego rozdziału jeszcze : TA GABRYSIA TO ZOŁZA JAKICH MAŁO I DOBRZE, ŻE PO NIĄ PRZYJECHALI, NIŻ ŻEBY MIAŁA ZROBIĆ COŚ POTEM GORSZEGO! Jestem ciekawa jak rozwiną się dalsze losy :D Mam nadzieje, że Kate w końcu spotka Louisa XD Także...no czekam na kolejny :)) ( Ps. jestem też ciekawa jak przedstawisz tą druga dziewczynę z wymiany, nie chodzi o Lottie XD, wiem JESTEM BARDZO CIEKAWA, ALE NIC NA TO NIE PORADZĘ xd)
POZDROWIONKA I ŻYCZĘ WENY :*
Dziękuje za jakże długi komentarz!
UsuńWidzę że WERONIKA sie już nie może doczekać kolejnego? No ale okeyyyy...
Tak mam szacunek do czytelników. Nie ma tych komentarzy dużo więc odpowiadanie na nie nie jest trudne :)
Ty to akurat najlepiej wiesz kiedy oni sie spotkają.
Co do tej drugiej z wymiany... PRZECIEŻ ONA JEST NIE WAŻNA NIE MUSZĘ JEJ OPISYWAĆ ;) PRAWDA?
Jeszcze raz dziękuję za komentarz i.. Tak. Do ,,zobaczenia"
:*
Jeśli szukasz zwiastunu na blog zajrzyj tutaj:
OdpowiedzUsuńzwiastuny-na-blog48.blogspot.com