czwartek, 13 lutego 2014

Rozdział VIII


-Tom! Jak ja Cię dawno nie słyszałam. Nawet nie wiesz ile sie przez ten czas stalo! Masz nowy numer?
- No tak wyszło. Właśnie słyszałem! Opowiadaj!
Opowiedziałam mu o akcji z Mickym, aresztowaniem Gabrysi. Wieść o tym, że dalej spotykam się z dilerem I uważam go za przyjaciela i mu ufam trochę go zezłościła. On powiedział w tajemnicy, że Gabrysia mu się spodobała. Dobrze że był chory, bo by się jeszcze przywiązał. Potem opowiedziałam mu o nowych uczennicach. Nie mogłam przestać się śmiać, kiedy zaczął piszczeć, że niedługo pozna Lottie Tomlinson. Wyznał mi że śledzi jej Twittera, Instagrama, i wszystko inne co tylko z nią związane. Kiedy jednak dowiedział się, że Ona mnie poznała, i wyjaśniłam mu wszystkie moje przemyślenia oraz to co powiedziała Lott. Kończyłam historię ze łzami w oczach. Chyba to wyczuł
-Hey Katie, kochanie nie płacz. Ej spokojnie. –Nie mogłam przestać, przez jego uspokajanie łkałam jeszcze mocniej. –Czekaj!
Rozłączył się, po prostu się rozłączył. Właściwie nie miałam wielkiego powodu żeby płakać, ale kiedy zaczęłam myśleć czemu to robię, przypominałam jeszcze więcej sytuacji z młodości.  To było dla mnie za wiele. Opadłam bezsilnie na łóżko, przykryłam głowę poduszką. Przez chwile byłam załamana. Już chwilę póniej byłam wściekłą. Jeśli  nawet pamiętał o mnie w wakacje 2010 i 11, to to było tak dawno temu. Teraz ma ważniejsze rzeczy na głowie tak? Moje załamanie przekroczyło granicę. Uruchomiłam Laptopa, włączyłam przeglągarkę. ,,Louis Tomlinson”. Pełno zdjęć uśmiechniętego chłopaka, z grzywką na pół twarzy. Druga połowa zdjęć, to zdjęcia mężczyzny, z zarostem, włosami jak po seksie ,,Będą srały z powodu moich włosów” Miał rację, znowu. Była też część zdjęć, która dosłownie złamała mi serce. Uśmechnięta, całująca się para. ,,LOUIS TOLINSON I ELENOR CALDER NA RANDCE!” 



Drogie media- dziękuje. Zniszczyłyście mnie. To było za dużo. Wściekła wyłączyłam laptopa, po czym zrzuciłam go z łóżka. Po chwili to samo zrobiłam z telefonem. Nie obchodzi mnie to że pewnie oba sprzęty są popsute. Nie obchodziło mnie nic. Wytarłam oczy, nie mam pjęcia po co. Wciąż płakałam. Zamazany obraz przed oczami. Wstałam z łóżka i ruszyłam w stronę balkonowych drzwi. Na zewnątrz wiał wiatr, było już całkowicie ciemno. Przy ulicy latarnie rzucające łunę światła. Byłam tylko ja, moje myśli, moje łzy. Znowu ta cholerna samotność. Mój największy lęk. Podeszłam do chłodnej barierki. Oparłam się o nią dłońmi. Co z tego że mam bose nogi i stoję na zimnym betonie? Co z tego, że jestem tylko w szortach i bokserce? Co z tego że nie jadłam nic od 10 godzin? Co z tego że jest 21? Telefon w pokoju zaczął dzwonić.. ,,O jednak się nie zepsuł? Jaka szkoda”  Zpowrotem weszłam do pokoju podniosłam telefon po czym nie spoglądając na nic rzuciłam nim o ścianę. Małe kawałeczki plastiku i szkła rozprysnęły się po podłodze. Usiadłam na łóżku i założyłam białe tenisówki. Niemam pjęcia po co. Mój mózg umarł. Z powrotem wyszłam na balkon podeszłam do barierki
 Przełożyłam przez pręty jedną nogę, potem drugą. Mocno zaciskam ręce na barierce. Patrzę w dół. 
Miało być dobrze. Właśnie, miało. Nigdzy jeszcze tu nie byłam. Nigdy nie było aż tak źle. Nigdy nie czułam siętak samotna i odrzucona. Wiem ludzie ranią, ale dlaczego ja jestem taka słaba? Mogę zdobyć świat, mogę znaleźć miłość. Ale sama nnie znajdę nigdy. Słyszę dzwonek do drzwi. ,,No kurwa zajęta jestem nie?” O wow. Mój sarkazm jest ze mną zawsze. To miłe że chociaż on jest przy mnie. Gdyby nie to, że byłłam na tej delegacji, gdyby nie to że byłam ciekawa że poszłam do tego sklepu, teraz pewnie siedziała bym na czacie z jakąś lalunią ze szkoły, i cieszyła bym się że poznałam Lottie, siostrę Louisa. Była bym wielką fanką zespołu. Było by lepiej? Chciaż byłą bym szczęśliwa. Znowu pukanie. ,,Mówiłam coś już”. A więc postanowine. Nigdy już nie przefarbuję włosów. Nigdy nie spotkam Justina Biebera, nigdy nie przybliżę się do Wery. Nigdy więcej nie zapalę. Nigdy nie będę mieć figury modelki. Nigdy nie…

,, Baby You light up my world
like nobody else
the way that you flip your hair
gets me overwhelmed
but when you smile at the ground
it ain't hard to tell"

Zaraz, kto to…? Teraz albo nigdy. Przeczuwam że ktoś stoi w moim pokoju, i próbuje zrobić to spokojnie. Zaczynam się trząść. Puszczam jedną rękę. Osoba ww pokoju wciąga powietrze. Zrobi jeden krok a puszczę drugą, obiecuję.

,, Diana, let me be the one to
Light a fire inside those eyes
You been lonely
You don’t even know me,
But I can feel you crying
Diana, let me be the one to
Lift your heart up and save your life
I don’t think you even realize
Baby you’d be saving mine.”

Łzy. Zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Nie ważne kto to był, przez niego spowrotem nabrałam ciutkę nadzieji. Złapałam ręką barierkę.

,,God knows what is hiding in this world of little consequence
Behind the tears, inside the lies
A thousand slowly dying sunsets
God knows what is hiding in those weak and drunken hearts
Guess the loneliness came knocking
No one needs to be alone, oh, save me”

Nie wiedziałam co zrobić, więc po prostu… Zaczęłam śpiewać słowa piosenki moim własnym, powolnym, depresyjnym rytmem. Cala załkana, przez chwilą bez nadzieji teraz otwieram usta.

,, When you're ready come and get me
Nah na na na Nah na na na Nah na na na”

Tak bardzo powstrzymywałam się aby się nie roześmiać. Ta piosenka zwykle taka wesoła, teraz zaśpiewana jak marsz żałobny. Osoba z pokoju stawiała powolne kroki żeby mnie nie przestraszyć. Chwile później poczułam na moich biodrach parę silnych dłoni. Dziwne że wciąż nie wiem kto to jest. Chłopak podnosi mnie, ja przekładam nogi spowrotem na balkon. Od razu zostaje przyciągnie do jego klatki piersiowej. I dalej nie widzę jego twarzy. Owijamy ręce wokół szyi i bardziej wtulam się w jego ciało. Zaciągam się zapachem łagodnych perfum.
-Tak bardzo się martwiłem. - To był Tom, Mój kochany Tom -Nie strasz mnie tak więcej. BOŻE, opowiedz mi czemu. Czemu twój telefon i laptop SA roztrzaskane na kawałki na...
-Oh Zamknij się.
-Wiesz, że jeśli byś skoczyla, ja też bym to zrobił? Ja... Nie wyobrażam sobie że mogło by Cię nie być. Kate, ja Cię kocham.
Odsunął mnie tak aby swoimi pięknymi tęczówkami spojrzeć w moje.
-Kocham Cię, I nigdy nie przestanę, ale powiedz słowo, A zniknę z Twojego życia na zawsze.
To było zbyt wiele. On mnie kocha. Ktoś mnie kocha. Traktował mnie jak kogoś więcej niż przyjaciółkę. A Ja? Co ja czuje? Zawsze był przy mnie, kiedy go potrzebowałam. Uratował mi życie, A teraz stoi patrząc na mnie jak na jakąś małą porcelanową lalkę, która w każdej chwili może się rozpaść. Tęsknię za nim, kiedy nie widzimy się dzień, I teraz mam mętlik w głowie. ALE chyba na tym polega miłość, prawda? A nie na tym, że ktoś po tylu wspólnie spędzonych chwilach zostawia Cię samą? Dalej O nim myślę, A chyba nie powinnam. To Tom jest najważniejszy.
-Tom ja... ja chyba też cie kocham.
Czemu chyba? Poniewaz nigdy nie bylam szczerze zakochana.
Jego oczy były szeroko otwarte jakby w zdziwieniu. -Ale za co Ty kochasz mnie?
-Wyjaśnię Ci to później. Teraz wchodź do domu, bo jest zimno. Idź pod prysznic ja za ten czas ogarnie trochę twój pokój I zrobię Ci coś do jedzenia.
-Okey.
Bum romantyczna chwila poszła w cholerę. Ten dzień jest na prawdę długi.

Po wzięciu prysznica kiedy wyszłam z łazienki w moim pokoju było tak jak zawsze. Jedyne czego brakowało to laptopa na biurku i telefonu na poduszce. Toma nigdzie nie było, więc zeszłam po schodach na dolne piętro. Tom siedział w kuchni. Nad talerzem kanapek. Kiedy tylko mnie zobaczył uśmiechnął się i wskazał ruchem głowy na talerz. Usiadłam obok niego i wzięłam jedna kanapke.
-Co jak co, ale kucharz to ze mnie kiepski.
-To najlepsze kanapki jakie w życiu jadłam.
-Nie prawda ale okey. Umm posprzatalem W twoim pokoju, ale twoj laptop i telefon tego nie przeżyły.

Po zjedzeniu kolacji poszliśmy na górę. Tom zadzwonił do Jacoba, który wyszedł do klubu się zabawić, I wróci jutro. po tej rozmowie Wyjaśniłam mu całą historię z tym Co stało się od chwili kiedy się rozłączył. Przez cały czas on obejmował mnie ramieniem od czasu do czasu całując mnie w czolo.
-Nie odpowiedziałeś za co mnie kochasz...
-Masz gitarę?
Pokazałam mu ręką na kąt w którym stała gitara taty. Tom podszedł po nią po czym usiadł na przeciwko mnie . Zaczął grać piękną melodię. Po czym zaczął śpiewać.

,,Your hand fits in mine like it's made just for me
But bear this in mind it was meant to be.
And I'm joining up the dots with the freckles on your cheeks
.And it all makes sense to me.


I know you've never loved the crinkles by your eyes, when you smile
You've never loved your stomach or your thighs
The dimples in your back at the bottom of your spine.
But I'll love them endlessly.

I won't let these little things slip out of my mouth.
But if I do it's you, oh it's you they add up to
I'm in love with you and all these little things.

You can't go to bed without a cup of tea..
And maybe that's the reason that you talk in your sleep.
And all those conversations are the secrets that I keep
Though it makes no sense to me.

I know you've never loved the sound of your voice on tape,
You never want to know how much you weigh
.You still have to squeeze into your jeans,
But you're perfect to me.


I won't let these little things slip out of my mouth..
But if it's true it's you, it's you they add up to
I'm in love with you and all these little things.


You'll never love yourself half as much as I love you.
You'll never treat yourself right, darlin' but I want you to.
If I let you know, I'm here for you, maybe you'll love yourself
,Like I love you. Ooh..


I've just let these little things slip out of my mouth.
'Cause it's you, oh it's you.. it's you they add up to.
And I'm in love with you and all these little things.
I won't let these little things slip out of my mouth.
But if it's true. it's you.. it's you they add up to.
I'm in love with you. And all your little things."

Zakończył po czym odłożył gitarę na jej poprzednie miejsce. To było piękne. Nie ważne że on próbuje mnie dobić śpiewając piosenki akurat TEGO zespołu. Moje oczy znów napełniły się łzami Ale nie pozwoliłam im wypłynąć. Chłopak znów usiadł obok mnie. Położył dłoń na moim policzku po czym wziął głęboki oddech I powiedział:
-Wiem że O brzmi banalnie, ale czy zostaniesz moją dziewczyną?
Nie mówiąc słowa wzięłam jego twarz w dłonie dotknęłam lekko swoimi ustami jego pełnych, malinowyh ust.
Mam nadzieję że zrozumiał że to znaczyło tak.

_______________________________________________________________________

Heyo. Ten rozdział jest bardzo chaotyczny, w pieron się dzieje. Kto z was myślał że to Tom zadzwoni? Na pewno nikt nie myślał że sprawy dalej potoczą się tak.
Dziękuję za te 5 komentarzy! Wow wow! Bardzo mi miło, więc teraz wiem że potraficie to zmieniamy zasadę.


4komentarze-kolejny rozdział

4 komentarze:

  1. Nie spodziewałam się ;o Czekam na dalej

    OdpowiedzUsuń
  2. Końcówka mnie zaskoczyła. Oczywiście w pozytywnym sensie. Opowiadanie przypadło mi do gustu i z pewnością zajrzę tu jeszcze nie raz. Czekam na kolejny rozdział. :)

    W wolnym czasie zapraszam do siebie:
    http://delirium-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny rozdział jak zwykle :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K