niedziela, 22 grudnia 2013

Rozdział I

-Ała! Tato daj mi jeszcze 5 minut prooooosze.- Powiedziałam kiedy jak co poniedziałek ktoś wparował do mojego pokoju, odsłaniając żaluzje wpuszczając światło wprost na moją twarz.– Głowa mnie boli nie mogę iść do szkoły…
 -Po pierwsze jest już 7 a na 8.30 masz być w szkole, a po 2 to Rodzice wyjechali w delegacje nie pamiętasz? -Powiedział znany mi już wtedy głos Jacoba
 -To tym bardziej nie idę!- Powiedziałam wciąż nie otwierając oczu, po czym naciągnęłam Sobie kołdrę na nos.
 -Jak wolisz.- Odetchnęłam z ulgą, ale nie na długo. Brat stanowczym ruchem zdarł ze mnie kołdrę
-Jake idio….- nie mogłam dokończyć gdyż brunet przerzucił mnie sobie przez ramie. Pierwszy raz tego dnia otworzyłam oczy. Ale było już za późno. Chłopak się zatrzymał. Byliśmy w łazience. Nie wiedziałam co się dzieje. Nagle usłyszałam szum wody i w tym samym momencie zostałam wrzucona pod zimny prysznic.
-JACOOB! Pożałujesz tego!
-Najpierw mnie złap- powiedział gdy ja wciąż byłam oblewana lodowatą wodą. Nie wiele myśląc skierowałam strumień wody wprost na chłopaka. Kiedy już zrobiłam to co zamierzałam, zakręciłam wodę.
-I patrz co zrobiłaś! Układałem fryzurę przez pół godziny! Teraz wyglądam jak… Jak… Jak… TY!
-Przesadziłeś!- Krzyknęłam wybiegając z pod prysznica -Jak myślisz kochany co teraz zrobię?
-Mam nadzieje że śniadanie bo jestem strasznie głodny.
-Grhhh! Idiota. Kocham cię ale przez ciebie to na prawdę się spóźnie.
-Może i masz racje. W takim razie ogarnij łazienkę a potem siebie i zejdź na dół na śniadanie. Ja szybko ogarnę siebie, spakuje cie i zrobię śniadanie. Pasi?
 -Jak ty gotujesz to oczywiście. A teraz wynocha z łazienki bo jest już 7:50.
-Okej,Okej tylko się pośpiesz
Po 10 minutach w łazience można powiedzieć że był porządek. Pozostaje doprowadzić się do stanu normalności. Ubrałam się i poszłam wysuszyć włosy. Kiedy skończyłam wzięłam się za lekki makijaż. I tedy usłyszałam jak woła mnie Jacob
-Jeśli za 5 minut nie wyjdziemy, to spóźnimy się, a ty musisz jeszcze zjeść kanapki!
-Już lecę!
*Jacob*
,,Już lecę" co w jej języku znaczy, że kiedy w końcu zejdzie to nie zdąży zjeść . Zaczęłem więc pakować jej kanapki w folie. Kiedy wkładałem ostatnią do jej plecaka usłyszałem huk
-Ała!- Zawołała Kate jak mniemam ze schodów
-Co się stało?
 -A chodź i sam popatrz! Szybko pobiegłem żeby zobaczyć co się stało. Blondynka siedziała na podłodze oparta plecami o schody i trzymała się za kostkę.
-Twoja koordynacja ruchowa jest świetna! Dasz rade wstać?
-Tak, czuję że znowu sobie coś naciągnęłam. Za 15 minut powinno przejść ale do szkoły nie dojdę.
-Wiesz co? Mam pomysł. Spróbuj wyczołgać się z domu i poczekaj na mnie na schodach.
-Wszędzie schody! Czy ten dom nie może być jednopiętrowy?
 -Zażalenia nie do mnie!
-Okej ale coś ty znowu wymyślił?
 -Zaufaj mi.
Szybko zabrałem jej plecak. Zostało nam 15 minut więc jeśli się pośpieszymy powinniśmy zdążyć. Wyszedłem i zobaczyłem ją siedzącą na schodku pocierającą obolałe miejsce. Zakluczyłem drzwi. Właśnie w takim momęcie przydałoby się prawo jazdy.
 -A teraz bierz plecak, a ja zajmę się resztą.
 *Kate*
 Kiedy wzięłam nasze plecak poczułam rękę na swojej szyi a drugą na udzie
-A teraz trzymaj się mocno!- Powiedział po czym podniósł mnie i usadowił na barana , a następne zaczął dość szybkim krokiem zmierzać w stronę szkoły.
-Wiesz że jesteś najwspanialszym bratem na świecie?
-Wiem i za to mnie kochasz. Po około 10 minutach widać już było budynek szkoły. Wszyscy których mijaliśmy dziwnie się na nas patrzyli. Czy to aż taki dziwny widok?

Zresztą mam to gdzieś. Noga przestała mnie boleć na tyle że mogłam sama stanąć. Zeszłam z ramion Jacoba.
-Na pewno dasz sobie radę?
-A jeśli powiem nie to będę mogła iść do domu?
-Nie. Pytałem z grzeczności- i posłał mi swój uśmiech zwycięscy. Z czego on się tak cieszy? Wtedy rozbrzmiał dzwonek. 
-Idź już bo się spóźnisz. 
Uśmiechnęłam się do niego i zaczęłam powoli kuśtykać w stronę schodów. Zanim dotarłam wpadło na mnie kilku spóźnionych uczniów. Szłam powoli Szkolnym korytarzem, który już opustoszał. Podeszłam do swojej szafki I wyciągnęłam książkę do historii którą mamy pierwszą. Przeglądałam się jeszcze w moim lusterku przyczepionym na drzwiczkach. Już miałam zamknąć szafkę, kiedy w oczy rzuciła mi się piłeczka. Mała czerwono niebieska piłeczka w paski zawieszona na sznureczku w głębi szafki. Przypomniała mi się wtedy Anglia. Mama często wyjeżdżała w delegację. Zawsze w wakacje, jeździłam z nią. Kiedy miałam 10 lat, pojechałyśmy do Doncaster. Był tam mały sklepik z zabawkami...

_________________________________________Mamy rozdział 1. Przepraszam że nie było tak długo (sama nie wiem kogo bo czuje że nikt nie czyta) Pewnie spodziewacie się o kim będzie to opowiadanie. Przypominam- Komentujcie, dodawajcie do obserwowanych, rozsyłajcie link do bloga. Jestem bardzo wdzięczna każdej osobie która to czyta. Za jakie kolejek błędy przepraszam, rozdział pisałam na telefonie.

8 komentarzy:

  1. Em...Trudno coś stwierdzić po pierwszym rozdziale, który tak naprawdę nic nie wnosi. Pozostaje czekać na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę, naprawdę dziękuję za komentarz.Nie wiem co napisać. Kolejny rozdział powinien być jakoś w przyszłym tygodniu, staram się pisać jak najlepiej, i pozostaje mieć nadzieję że w kolejny rozdział się spodoba =)

      Usuń
  2. bardzo mi się podoba ;) czekam na następne rozdziały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Bardzo się cieszę że się podoba. Kolejny rozdział powinien być jakoś w przyszłym tygodniu =)

      Usuń
  3. Trafiłam tu dzisiaj i chciałbym przeczytać tą historię jednak nie ma linku do prologu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj przepraszam. Był błąd w linku, Teraz wszystko powinno działać

      Usuń

Szablon by S1K