*PRZECZTAJCIE NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM, PROOOOSZE*
I wtedy rozległ się pisk.
Wiedziałam.
Kurde czemu one tak piszczą? Przecież to tylko siostra Louisa Tomlinsona. Wielkiego sławnego pana z wielkiego sławnego boysbandu.
No dobra już wiem dlaczego. Szybko schyliłam się i ukryłam twarz w dłoniach tak jak poprzednio. Lepiej żeby mnie nie poznała. Zmieniłam się od tamtego czasu. A nawet bardzo. Chociaż ona pewnie o mnie zapomniała. Jej też pewnie sława braciszka uderzyła.
-Dziewczynki uspokójcie się! Dajcie się przedstawić koleżance!
Nie chcę żeby mnie poznała. Wiem że będzie to trudne. Pewnie wymyślą jakieś ,,poznawanie" gdzie to prędzej czy później nastąpi.
-Nazywam się Lottie Tomlinson. Mam 16 lat, o rodzeństwie mówić chyba nie muszę mówić- kilka dziewczyn gwizdnęło- Nie wiem co mogę wam jeszcze powiedzieć. Jak coś chcecie to pytajcie.- Dziesięć osób podniosło ręce- Ale nie pytajcie o mojego brata- Dziesięć osób opuściło ręce.
Typowe prawda?
-Przepraszam, ale czemu mieli by pytać o twojego brata? Ja jestem nie na czasie więc wiesz.-Odezwała się pani Durex.
-Jej brat jest w największym boysbandzie na świecie!-Zaczęła krzyczeć jedna z dziewczyn- Jest mega utalentowany, seksowny, słodki. Ma 22 lata, grupa krwi 0, ulubio....
-Dobrze wystarczy tych szczegółów. Lottie usiądź obok Emmy. Emma podnieś rękę żeby koleżanka wiedziała gdzie jesteś. Dobrze to teraz ty Weronika przedstaw się.
-Nazywam się Weronika Łabędź. Pochodzę z Anglii Ale moja rodzina jest z Polski. Nie będę wam O sobie mówić, gdyż I tak mnie nie polubicie. Jestem jaka jestem. Czasem niemoralna, nigdy banalna, zawsze wesoła, w środku zraniona. Niby optymistka, jednak nie do końca. Raczej pesymistka w środku bolejąca. Taka ja już jestem nikt tego nie zmieni. Co się kiedyś stało już się nie odstanie. To co nabroiłam, na zawsze pozostanie.Żyje swoim stylem, zawsze oryginalna. Poznać mnie od środka to nie łatwa sprawa. Zawsze coś się stanie, że Ci nie zaufam. Taka moja prawda, takie moje bycie. Jedyne co mnie kręci, to na perkusji bicie.
WOW.
Tyle byłam w stanie pomyśleć po tym co usłyszałam. Ona jest taka jak ja. Nie wygląda na kolejną bogatą lalunie. Ma zajebiście kolorowo, różowo, niebiesko, pomarańczowo... Nie wiem jak to określić włosy. Zawsze chciałam takie. Nawet ubiera się tak jak ja.Muszę ja poznać. Taki mój cel na ten czas kiedy tu będzie.
-Bardzo ciekawa historia. Usiądź obok Kate. Kate podnieś rękę.
TAK TAK TAK
Jeszcze nigdy nie cieszyłam się tak że słów wypowiedzianych przez panią. Szybko podniosłam dłoń do góry. Co było dziwne Weronika kiedy mnie zobaczyła uśmiechnęła się. Przyjrzałam się dokładniej jej twarzy. O nie nie dam się tak łatwo nabrać. Jej uśmiech był sztuczny jak proteza mojej babci. Jej oczy były pełne wątpliwości I... Strachu? Tak to był strach. Dziewczyną zajęła miejsce obok mnie. Przysunęłam się do niej bliżej I szepnęłam jej do ucha
-Myślę że się dogadamy. A i nie uśmiechaj się tak sztucznie bo Ci się zmarszczki porobią.
*Weronika*
Teraz mnie zaskoczyła. Jak ona ma na imię? Chyba Kate. Więc Kate od razu mnie przejrzała. Po jej ubiorze I szczerym uśmiechu mogę powiedzieć że nie jest jak inne. Rozglądając się teraz do o koła mogłam zobaczyć jak wszystkie te typowe dziewczynki fejsbuka siedzące parami patrzyły się na mnie I śmiały się pod nosem. Były tak bardzo sztuczne. Lottie już gadała ze swoją koleżanką z ławki. Nawet spodziewam się o czym, gdyż miała ona torbę z flagą UK i Irlandii z wielkim napisem ,,ONE DIRECTION"
Znam Lottie. Chodzimy razem do klasy w Londynie. Nie przyjaźnimy się, bo ją z nikim się nie przyjaźnie. Wszyscy uważają mnie za idiotkę. Ale coś czuje że z Kate będzie inaczej. Lekcja miała spokojnie, jak zwykle nudno. Zdążyłam wysnuć pewne wnioski:
A) Kate jest bardzo mądra, ale nie jest kujonem.
B) Alicja I Michał to kujony I są razem.
C) Janusz I Marlena to Goty
D) Marek I Kuba to geje
E) Alex, Filip, Marcin, Mikołaj I Dawid to Skejtowie.
F) Pozostała część klasy to sztuczne różowe dziwki i ich faceci.
Zapowiada się ciekawie...
*Kate*
Dzwonek. Zbawienie. Wszystkie dziewczyny i kilkoro chłopaków od razu podbiegło do Lottie i wyprowadzili ją na korytarz. No tak, dziewczyny bo to siostra Louisa, a chłopaki bo jest ładna. Typowe. Weronika pakowała się powoli. To czas zagadać...
-Hey. Nie musisz przy mnie udawać kogoś kim nie jesteś. Jestem, można powiedzieć inna niż pozostali. Nazywam się Kate, ale to pewnie wiesz. Mam 18 lat, głupiego brata, praktycznie nie mam rodziców, przyjaciół też nie. Wydaje mi się ze możemy się polubić.- Zakończyłam z szerokim uśmiechem, który ona d razu odwzajemniła.
-Na pewno. Więc wiesz, nie żeby coś, ale teraz się od ciebie nie odczepię. Ruszaj tyłek z krzesła i idziesz mnie oprowadzić po szkole... ZIOM.
-Hahaha. Nie mów tak do mnie- Zrobiłam obrażoną minę, wrzuciłam książki do torby i ruszyłam w stronę drzwi. Wera szła za mną.- Tak by the way to masz zajebiste włosy.
Dzięki. Twoje też są śliczne. Moje już trochę przyniszczone, ale chociaż kolor mam taki o jakim marzyłam.
-Ja też niedługo będę farbować. Jak nadarzy się jakaś specjalna okazja.
Weronika coś cicho szepnęła pod nosem, ale wolałam nie pytać o co jej chodziło.
-Gdzie masz szafkę?
-Nr...- wyciągnęła karteczkę z kieszeni- 269
-To zaraz obok mojej. Chodź trzeba odnieść książki.
Kiedy otwierałyśmy szafki Wera się odezwała
-A masz chłopaka?
Zaczęłam się zastanawiać. Ostatniego chłopaka miałam kiedy poznałam Lou. Po poznaniu go Michael- Bo tak miał na imię zerwał ze mną. I kiedy zaczęłam się przyjaźnić z Louisem, obydwoje nie mieliśmy pary. I potem dziwnym trafem przestałam się zakochiwać. Nigdzie myślałam o Lou jako o kimś kto mógłby być moim chłopakiem.
-Chłopaki są jak publiczna toaleta.- zrobiłam dramatyczną przerwę.- albo zajęci, albo posrani.
-Hahaha to było hahaha... TO BYŁO GŁĘBOKIE KATE!
Obie śmiałyśmy się, i szłyśmy w stronę stołówki. kiedy nagle na kogoś wpadłam.
-Oj, przepraszam naprawdę..- Spojrzałam w twarz, i ujrzałam nikogo innego jak Lottie oczywiście. Tylko ja mam takiego pecha. Szybko złapałam weronikę za rękę chciałam się oddalić kiedy Lott zawołała mnie.
-Boże! Kate? Co ty tu robisz! Jak ja cie dawno nie widziałam -Mówiła tak głośno ze chyba cała szkoła nas słyszałam. Wera patrzyła na mnie trochę zdziwiona- Tak nagle przestałaś przyjeżdżać do Doncaster, co się stało?
Wokół nas zebrał się już dość duży tłumek osób. Zwłaszcza dziewczyn, młodszych. Ojj będzie masa pytań do mnie. Może przeżyję.
-Umm, wiesz trochę to dziwnie zabrzmi, ale nie miałam już po co. Bez urazy, ale jakoś się bardzo nie przyjaźniliśmy, i przyjeżdżałam na te durne delegacje z mamą dla.. Dla Louisa.
-Tak, wiesz jak to jest, oni go porwali i nie miał za bardzo czasu na siedzenie w domu. Ale we wakacje, kiedy już cie nie było, Lou dzwonił do mnie kilkadziesiąt razy i pytał o ciebie- Wow to mnie zaskoczyła. Pytał o mnie? Czemu po prostu nie zadzwonił?- Chciał się z tobą skontaktować ale zgubił telefon, i nie miał do ciebie kontaktu. Dlatego dzwonił czy cie przypadkiem nie spotkałam i czy nie zapytałam o numer.
- Oh.. Serio? Myślałam że on mnie po prostu olewał.
-Skądże! Jeju jak on się ucieszy jak się dowie ze cie znalazłam! Zadzwonię do niego zaraz jak będę miała chwilę. Daj mi swój numer.
Nie wiele myśląc zapisałam swój numer na karteczce ona tylko pisnęła na pożegnanie i odeszła. Kiedy zniknęła z pola widzenia podbiegły do mnie wszystkie te dziewczyny które były wokół. Dwulicowe dziwki. Zaczęły piszczeć pytać skąd znam Louisa, Jaki on jest, Czy byliśmy parą, jak długo się znamy, bla bla bla. Nie miałam mną to siły. Zaczęła mnie boleć głowa. Złapałam were za rękę i wyprowadziłam ją do toalety.
-Tylko nie krzycz. Dam ci mój numer telefonu, zadzwonisz do mnie potem. Teraz daj długopis bo muszę napisać fałszywe zwolnienie, i idę do domu. Za chwile mi głowa pęknie.
-Okey. To było.... Dziwne. Ale nie wnikam chyba dużo się stało.
Zapisałam jej numer, przytuliłyśmy się na pożegnanie i wyszłam. Czemu one do cholery nadal tutaj są. Poszłam do gabinetu dyrektora, podbił zwolnienie i wyszłam ze szkoły. Przywitało mnie ciepłe, wrześniowe powietrze. I naprawdę miałam czas na myślenie. Wychodzi na to że Louis pamiętał o mnie. Nie kłamał kiedy mówił że O mnie nie zapomni. Ale skąd mam wiedzieć że to Lottie nie kłamie, I ten dupek serio O mnie zapomniał? Ehh. Od początku. Kiedy pożegnałam się z nim dnia, kiedy wracałam do Londynu powiedział że O mnie nie zapomni. Potem nie odzywał się, więc myślałam że kiedy za rok SpotkAmy się twarzą w twarz wytłumaczy mi to. Przez ten rok śledziłam to Co się z nim działo. Obiecał że jak się spotkamy to mi opowie. Kiedy wróciłam do Doncaster jego już nie było. Byłam załamana ze O mnie zapomniał, płakałam do mojego brata cały tydzień, bo mimo że ja I Lou nie byliśmy parą, byliśmy bardzo zżyci.
Nawet nie zauważyłam że jestem już w domu. Otwarłam drzwi. Słyszałam odgłosy Z kuchni więc tak poszłam szukać Jacoba. Po drodze przejrzałam się w lustrze. Nawet nie czułam ze płakałam. Całe moje policzki były ukazane tuszem do rzęs. Weszłam do kuchni. Brat siedział właśnie nad książką kucharską. Kiedy mnie zobaczył pobladł.
-Co się stało Katie? Czemu nie jesteś w szkole? Czemu płaczesz? Chocz tu do mnie przytul się.
To W nim kochałam. Szybko Podeszłam do niego I wtuliłam się w jego ramię.
-Jacob bo ta dziewczyna z wymiany to Lottie I ona mnie poznała I Louis za mną tęsknił, I nie zapomniał i zepsuty telefon I Weronika i piski I dyrektor I...
-Spokojnie odpocznij trochę, opowiedz m potem.
*4H później*
Robi się wieczór. Za ten czas wyjaśniłam wszystko Jacoobowi. Powiedział mi żebym mu nie wybaczala. Za dużo przez niego cierpiałam. Czyli poradził mi tak jak myślałam sama. Dzwoniła też Wera, wytłumaczyłam jej skąd się znamy z Lottie i co to było za zamieszanie. Jacob też powiedział że nie muszę iść jutro O szkoły, żebym miała czas wszystko przemyśleć. Nagle telefon zaczął dzwonić.
,,Nr nieznany"
Nacisnęłam zieloną słuchawkę i przełożyłam go do ucha.
-Halo?
-Kate?- odezwał sie głos. TEN głos.
__________________________________________
HEY MISIAKI jest właśnie 0:09 A Ja skończyłam pisać. Nie dodałam wcześniej bo kibicowałam skoczków.
BRAWO KAMIL
Ale tu nie o tym. Rozdział mi się nie podoba, jest nijaki, pewnie jest dużo błędów, ale trudno. Czuje że nie mam da kogo pisać. Rozdział był dodany tydzień temu A ledwo są 3 komentarze. Widzę że wyświetleń jest dużo (jednego dnia było 60 sgdfafghfhd) ale nie komentujecie. Każdy kto przeczytał niech skomentuje. Nawet głupia kropka. Proszę o tak wiele? Nie wiem kiedy kolejny. Najprawdopodobniej wtedy, kiedy pokażcie że ktoś czyta.
Kolejny świetny rozdział, chcę już wiedzieć co dalej *-*
OdpowiedzUsuńWłaściwie to nawet sama nie wiem... Oops
UsuńOdezwał się głos. TEN głos.
OdpowiedzUsuńI wszyscy myślą : Louis
A ja myślę : Weronika :P
Czekam na nn :* ^^
A sie zobaczy :D
UsuńZA-KO-CHA-ŁAM S-I-Ę
OdpowiedzUsuńDziewczyno masz talent! Jesteś świetna! Kocham to opowiadanie. Link wysłała mi wczoraj przyjaciółka, i przeczytałam wszystkie rozdziały, zaczynając o 1 w nocy. Komentarz dodaje teraz bo nie miałam siły ale serio WOW. Nie mam pojęcia czyj TEN głos, ale na pewno nie Louisa... PRZYPUSZCZAM TYLKO. Od dziś jestem stałą czytelniczką, i patrząc na blogi które obserwujesz, również masz dobry gust ;)
Dzięki za poświęcenie :) E j wy już lepiej przestańcie przypuszczać, bo same sobie zabawe popsujecie no! :D
UsuńBardzo mi sie podoba, czekam na nn :)
OdpowiedzUsuń:)
UsuńHehe WERONIKA :)) Bardzo podoba mi się rozdział, zresztą, jak każdy poprzedni. Mam nadzieję, że niedługo dodasz kolejny :*
OdpowiedzUsuń